Rozdział 17
- Przecież Harry Styles jakieś kilka minut temu został wysłany karetką do innego szpitala.
- Jak to ? Czemu ?
- Uhh .. Mają tam lepsze urządzenia, które pomogą panu Styles'owi wyzdrowieć. - Pielęgniarka już chciała odchodzić, nie spodziewając się jeszcze jakiś pytań.
- A wie pani który to szpital ? - Powiedziałaś gdy pielęgniarka chciała już się odwrócić.
- [Nazwa Szpitala]. A teraz przepraszam muszę iść. Pacjenci czekają.
- Dziękuje .. - Powiedziałaś patrząc na Niall'a.
Co chwilę w oczy błyskał ci flesz z aparatów paparazzi.
- Chodź .. - Niall złapał cię za ręke i ciągnął na sobą gdy namolni paparazzi zadawali kolejne pytania dotyczące trasy koncertowej i zdrowia Harry'ego.
Wsiedliście do taxi, Niall powiedział gdzie chcecie dojechać i chwilę siedzieliście w ciszy. Było słychać tylko ciężki oddech Horana.
- Oni mają racje. Co zrobicie z trasą ? - Zapytałaś Nialla patrząc mu prosto w niebieskie oczy.
- Sam nie wiem. Jeśli Harry będzie na siłach to trasa chyba się odbędzie. - Potem wyjął z kieszeni drobne pieniądze by zapłacić na taxi, gdyż było widać z daleka szpital do którego chcieliście dojechać.
W końcu będąc już przy szpitalu wysiedliście z auta i ruszyliście w stronę drzwi wejściowych. Jak zawsze paparazzi było już na miejscu.
- Nie zdziw się jeśli będziesz dziś w telewizji. - Powiedział Niall łapiąc cię za rękę i lekko utulając ramieniem.
- Przepraszam gdzie leży Harry Styles ? - Horan zapytał jakiegoś lekarza w okularach.
Lekarz odciągnął wzrok od kart przed sobą i spojrzał na was.
- Sala numer 860. A wy z rodzin ....
Lekarz nie zdążył dokończyć, ponieważ szybkom krokiem poszliście szybko do danej sali. Przed salą czekali już Louis, Liam, Zayn oraz rodzice Harry'ego. Wszyscy byli bardzo smutni.
Nic nie mówiąc usiedliście na małej ławeczce obok drzwi do sali w której leżał biedny Harry.
Myślałaś o tym czy Hazza teraz cierpi, czy jest w śpiączce, czy może jest obudzony, tylko że połamany. Wiedziałaś że bez połamań się nie odbędzie, w końcu to samochód go potrącił. Nie rower, czy jakaś kobieta na rolkach.
Po dłuższej chwili w milczeniu z sali Hazzy wyszedł lekarz. Jego biały strój świetnie komponował się do śnieżno-białych ścian w całym szpitalu. Po jego twarzy nie można było ujrzeć, czy skrywała dobrze, czy raczej te gorsze wiadomości.
Pierwsza z krzesełka jak oparzona podniosła się mama Hazzy.
- Czy wszystko z nim w porządku, doktorze ? - Zapytała.
Podniósł wzrok na nią.
- Po poważnym potrąceniu samochodowym pani syna muszę stwierdzić że ... /
Dalej ? : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz