Harry /
Czułaś ból w klatce piersiowej. I wtedy usłyszałaś głos Harry'ego.
Usłyszałaś go w myślach.
- Nie poddawaj się [T.I] , nie poddawaj .... Kocham cię ...
Tylko tyle, nic więcej.
Wtedy uwierzyłaś w siebie, uwierzyłaś że możesz sie stąd wydostać.
Ten głos w twojej głowie, zmotywował cię.
Skuliłaś się na tyle aby móc odplątać węzeł. Trochę się z nim mocowałaś, aż w końcu ci się udało, dobrze że nie miałaś skneblowanych dłoni. Ale w tym momencie uderzyłaś mocno głową w jakiś kamień.
Robiło ci się przed oczami ciemno, zaszłaś tak daleko a twoje życie miało się właśnie skończyć.
~
*Oczami Harry'ego*
- Gdzie ona jest ?! - Wrzeszczałem chodząc po salonie.
- Na pewno nic jej nie jest - Uspokajał Zayn.
- On jej coś zrobił !
Łzy ciekły mi po policzku.
Ja musiałem ją poszukać. Wziąłem kurtke, wyszedłem z domu cały we łzach.
~
Szukałem [T.I] godzinami, w końcu zmęczony przyszedłem do domu. Spojrzałem na zegarek, była 5 nad ranem. [T.I] wyszła o 11.30. Poszedłem się wykąpać, i reszte nocy spędziłem na leżeniu, nie mogłem spać.
~
*Oczami [T.I]*
Obudziłam się na brzegu rzeki, byłam wykończona, i trudno mi było oddychać. Krztusiłam się i próbowałam wstać, ale nie czułam nóg, zupełnie ich nie czułam.
Zaczęłam walić rękoma w nogi, nie czułam ani uderzeń ani nic.
Płakałam, płakałam jak nigdy, nie wiedziałam gdzie jestem, wyglądało mi to na jakiś lasek, słońce wschodziło na niebo, leżałam tu całą noc.
Zaczęłam się czołgać, jak najdalej od wody.
Położyłam się na trawie, bez silna i czekałam na śmierć, miałam tego wszystkiego dosyć.
Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie Harry'ego.
Po kilku chwilach otworzyłam oczy i próbowałam usiąść.
Moje ciuchy były przemoknięte, ale nie zwracałam uwagi na to że mi zimno.\
Wtedy usłyszałam jakieś szczekanie. Szczekanie psa.
Przestraszyłam się myśląc że to może jakiś dziki pies.
Podbiegły do mnie dwa duże psy, ale nie tak groźne jak się ich spodziewałam.
Za chwilę zauważyłam jakąś postać chodzącą z koszykiem na grzyby.
Pomyślałam że jestem uratowana.
Postać zbliżała się, był to starszy człowiek.
On widząc moje podarte ciuchy i mnie brudną, przemarźniętą i przerażoną.
- O matko co ci jest ? - Wystraszył się dziadek.
- Sama nie wiem.
Dziadek wyciągnął telefon i zadzwonił na policje.
Podał dokładne miejsce gdzie się znajdujemy.
Wiedziałam ze jestem daleko od Londynu. Od Harry'ego.
Ale bardzo się cieszyłam, wiedząc że już nic mi nie grozi.
Miałam nadzieje że nigdy nie zobacze Kamila na oczy.
No tak, policja, co ja powiem policji ? Że po prostu jakiś facet wrzucił mnie do wody ? Wątpie czy mi uwierzą.
Wtedy usłyszałam odgłos syren policyjnych.
Dalej nie mogę uwierzyć że ten cały koszmar minął.
~
Byłam w szpitalu, kiedy policja weszła do mojego pokoju i chiała spisać zeznamia.
- Więc pani [T.I] Co się dokładnie stało ?
Opowiedziałam wszystko dwóm funkcjonariuszom.
Wszedł lekarz i wyprosił delikatnie gliny.
- Była pani blisko utraty nóg.
- Ale już wszystko dobrze ?
...
Jutro dodam kolejne części .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz